WIADOMOŚCI

Hamilton twierdzi, że młodsi kierowcy bardziej zachowawczo podchodzą do ścigania na mokrym torze
Hamilton twierdzi, że młodsi kierowcy bardziej zachowawczo podchodzą do ścigania na mokrym torze © Red Bull

Po pierwszym deszczowym wyścigu w Malezji w tym roku cała stawka wyciąga wnioski z tego jak nowe bolidy zachowują się w takich warunkach.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Ciekawym spostrzeżeniem podzielił się Lewis Hamilton, który zwrócił uwagę, że młodsze pokolenie kierowców jeździ bardziej zachowawczo, gdy przyczepność toru spada.

Start wyścigu o GP Bahrajnu w Malezji został przesunięty ze względu na potężną ulewę, która nawiedziła okolice toru tuż przed planowym rozpoczęciem rywalizacji na torze Sepang.

Po 40 minutach oczekiwania stawka w końcu wyjechał na tor na oponach przejściowych i deszczowych, ale wtedy doszło do farsy z oprogramowaniem jednostek napędowych, która opóźniła wznowienie rywalizacji o kolejne 20 minut.

"Wyścigi w deszczu na pewno nie wyglądają już tak jak kiedyś" mówił 41-letni już Hamilton. "Miałem świetne wyścigi w deszczu, choćby w 2008 roku. W tamtych czasach mieliśmy ostatecznie więcej testów i lepsze opony na mokrą nawierzchnię, ponieważ mogliśmy, jak sądzę, prowadzić więcej prac rozwojowych wspólnie z Bridgestone."
"Osobiście uwielbiam ścigać się w deszczu. Uważam, że osoby odpowiedzialne za podejmowanie decyzji są dziś znacznie bardziej ostrożne, ale z drugiej strony młodzi kierowcy, którzy wchodzą do F1, również są coraz bardziej ostrożni. My, kierowcy starej szkoły, myślimy: ścigajmy się, podczas gdy coraz więcej młodych mówi: nie ścigajmy się. Otrzymują więc dwa różne przekazy i sami również zachowują się bardzo ostrożnie."
"Dlatego właśnie w takich momentach myślę: jedźmy, nawet w ekstremalnych warunkach. To właśnie wtedy naprawdę możemy sprawdzić swoje umiejętności. Czy jest to bardziej ryzykowne? Zdecydowanie."
"Kiedy jechałem w Malezji na slickach, warunki również były wtedy najbardziej wymagające, ale uwielbiam takie wyzwania. Na tym właśnie polega ściganie - trzeba prowadzić bolid na wyczucie, dosłownie na granicy jego możliwości, i to właśnie wtedy można zrobić różnicę. Ostatecznie właśnie w takich warunkach w deszczu udało mi się tę różnicę zrobić."

Carlos Sainz z Williamsa twierdzi jednak, że decyzje dyrekcji wyścigu dotyczące momentu wznowienia jazdy w Malezji były bardzo trafne.

"Z mojej perspektywy moment, w którym FIA dała zielone światło do rozpoczęcia ścigania, był właściwy, biorąc pod uwagę intensywność opadów" mówił 32-letni Hiszpan. "Myślę, że wszyscy zgodziliśmy się, że padało zbyt mocno, aby się ścigać."
"A moment, w którym dali zielone światło, był idealny, a przynajmniej właściwy. Po prostu spróbowaliśmy i ponieśliśmy porażkę, ale nie dlatego, że nie chcieliśmy ścigać się na mokrym torze. Zawiódł jakiś czynnik zewnętrzny taki jak oprogramowanie. Jeśli jednak będzie padać, to witam deszcz z otwartymi ramionami, bo tak naprawdę daje mi to większą szansę na osiągnięcie czegoś w ten weekend."

Isack Hajdjar, który wyjechał na żwirowe pobocze podczas okrążenia formującego przyznał, że duży problem w deszczowych warunkach sprawia przede wszystkim nowy układ napędowy, który w dużej mierze polega na elektrycznym doładowaniu mocy.

"Są tutaj dwa problemy" mówił 22-letni Francuz, odnosząc się do swojego błędu. "Pierwszy dotyczy oprogramowania, ponieważ tak naprawdę nie wiesz, kiedy dostaniesz dodatkową moc. Drugi to deszcz, który również nie pomaga. Po prostu wyglądało na to, że opony przejściowe nie radzą sobie zbyt dobrze ze stojącą wodą. Dlatego tor musi być najwyżej mokry, ale jednocześnie równomiernie pokryty wodą."
"Ale ja nie wychowałem się w taki sposób. Dla mnie, jeśli tor jest mokry, zakładasz opony deszczowe i po prostu jedziesz. Teraz jest trudno, bo wygląda to tak: muszę ominąć ten fragment, i tak dalej. Po prostu potrzebujemy lepszych rozwiązań."

Problem z oponami przejściowymi i deszczowymi nie jest nowy. Od dłuższego czasu panuje przekonanie, że opony deszczowe nadają się na bardzo mokrą nawierzchnię, ale wtedy problemem zaczyna być widoczność, a nie przyczepność. Przejściówki z kolei są zbyt szybkie, aby opłacało się zakładać pełne deszczówki, gdy tor nie jest zalany wodą.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

7 KOMENTARZY
avatar
jan5a

08.10.2026 19:04 zmodyfikowany

0

2

Chodzi Hamiltonowi o to, że w deszczu Alonso go wyprzedził, a on jest młodszy od Alonso?


avatar
Kalinski98

08.10.2026 20:32

2

0

@jan5a  Czytasz między wierszami?. Koleś propsuje wyścigi w deszczu, jak każdy kibic, co do młodszych kierowców ma racje spadnie parę kropel i leją po gaciach to samo organizatorzy 


avatar
Michael Schumi

08.10.2026 21:26

3

0

Na dobrą sprawę to trzeba powiedzieć inaczej - mało jest deszczowych wyścigów, bo FIA płacze jakby byli z cukru i opóźnia start na maxa, żeby tylko nikt się nie przeziębił i to mimo znacznie wyższych standardów bezpieczeństwa niż kiedyś. Zajebisty paradoks.


avatar
Danielson92

09.10.2026 05:44

3

0

Kiedyś to człowiek tylko czekał aż pojawi się deszcz z ekscytacją. Teraz deszcz oznacza tylko czerwoną flagę i opóźnienie wyścigu. 


avatar
Vicente

09.10.2026 12:54

1

0

Zastanawiający jest jeszcze sens istnienia opon deszczowych, skoro bolidy dostają pozwolenie na jazdę dopiero na przesychającej nawierzchni, gdzie cała stawka korzysta wówczas z interów lub nawet slicków.


avatar
Gumek73

09.10.2026 12:56

1

0

W latach 2022-25 było że te nieszczęsne auta z efektem przypowierzchniowym do jazdy  w deszczu się nie nadają, bo za dużo wypompowują wody w powietrze, a tymczasem mamy 2026 rok zupełnie inne auta i nic się nie zmienia w kwestii ścigania w deszczu.


avatar
Xistenc3

09.10.2026 13:00

1

0

Przy takich ogromnych środkach ostrożności, przy zapewnieniu kierowcom ochrony o jakiej w przeszłości mogli marzyć ich poprzednicy oni i tak boją się znacznie bardziej niż starzy mistrzowie. Różnica polega na tym, że obecnie F1 to gigantyczne pieniądze, prestiż no i nie ukrywajmy kupczenie miejscami. Ktoś kto jest synem miliardera i żyje jak pączek w maśle mogąc jednocześnie "walczyć" w najbardziej elitarnym sporcie na świecie nie będzie ryzykować utraty zdrowia. Max, Lewis i Fernando to jeszcze old school chociaż dziwnie to mówić o kimś kto nie ma jeszcze 30 lat. Czy dobrze, że życie kierowców nie jest dodatkowo narażane? Z pewnością. Czy to dobrze dla widowiska, że wyścigi w deszczu i wety poszły w odstawkę? Oczywiście, że nie. 


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.